Byłem na koncercie McCartney’a
Dwa dni przed koncertem Paula poszliśmy w Londynie do National Gallery. Od liczby dzieł najwybitniejszych twórców w historii malarstwa zakręcić się tam może w głowie. Weźmy na przykład van Gogha.
Dwa dni przed koncertem Paula poszliśmy w Londynie do National Gallery. Od liczby dzieł najwybitniejszych twórców w historii malarstwa zakręcić się tam może w głowie. Weźmy na przykład van Gogha.
Chcialoby sie stwierdzic “Tego nie da sie opowiedziec”. AbbeyRoad.pl jest jednak blogiem i opowiadanie jest jego istota. Bylem wiec wczoraj na koncercie Paula McCartney’a – stanowilem czastke nieprzebranego tlumu, ktory zdawal sie dostawac zbiorowej ekstazy sluchajac bylego Beatlesa.
W Londynie jest wlasnie 11:30. Paul juz dzis gra w Hyde Parku w ramach festwalu Hyde Park Calling. Mieszkam w hostelu, od ktorego do miejsca koncertu idzie sie piechota 20 minut.
A konkretnie – autor tego bloga. Od dziś do przyszłego wtorku przebywał będę w angielskiej stolicy. Główny cel wyjazdu to koncert, który odbędzie się 27 czerwca, czyli w najbliższą niedzielę. Koncert Paula McCartney’a – jednego z dwóch żyjących Beatlesów. Sir Paula na żywo będę miał okazję zobaczyć po raz pierwszy. Jeśli znajdzie się w Londynie [...]
Razem grają John Lennon, George Harrison, Ringo Starr, Klaus Voorman i Billy Preston. Dobrze wyglądają ze sobą te nazwiska, prawda? Brakuje tylko jednego i mieli byśmy nowe Let It Be czy Revolver. Trzy lata po rozpadzie Fab Four.
Czas akcji: piątkowe popołudnie po baaaardzo wyczerpującym emocjonalnie i fizycznie tygodniu.
Miejsce: łóżko.
Co się dzieje: przepływ muzyki na linii odtwarzacz-słuchawki-mózg autora bloga.
Jak autor bloga przepływ ten odbierał?
Godzina 22:00 jest moim zdaniem najlepszym czasem w ciągu dnia na słuchanie muzyki. Przyjmuję wtedy pozycję horyzontalną, robię ciepłą herbatę, włączam głośniki i wyłączam światło w pokoju. Z głośników zaczyna wtedy płynąć muzyka, a ja nie niepokojony przez nikogo mogę się w nią wsłuchać. Wsłuchałem się ostatnio w pierwszy album Paula McCartney’a.
Szanowni czytelnicy AbbeyRoad.pl!
Przeprowadzamy eksperyment. Proszę przerwać wszystkie aktywności znajdującym się w promieniu 50 metrów od komputera osobnikom w wieku 1-8 lat. Osobników tych posadzić należy przed ekranem, włączyć głośniki (ale nie za głośno) i zapytać o opinię na temat piosenki Paula McCartney’a, która została napisana właśnie dla nich. Nie dla Was.
Harrison, jak na starszego pana przystało, przeglądał kufer wypełniony starociami i znajdował tam przyprószone kurzem perełki. Taką perełką jest właśnie Between The Devil And The Deep Blue Sea stworzone jeszcze przed II Wojną Światową. Kilkadziesiąt lat później piosenkę nagrał po raz kolejny były Beatles.
W 2001 roku wszyscy spodziewali się najgorszego. Parę lat później w programie Larry’ego Kinga zarówno Paul McCartney, jak i Ringo Starr potwierdzili, że było dla nich jasne, że George Harrison umiera. Na kilka miesięcy przed śmiercią nagrał jednak wokal do jeszcze jednej piosenki.