Jude, Lucy i rewolucja | AbbeyRoad.pl - tylko o The Beatles

Jude, Lucy i rewolucja

across the universe - plakat3 lata temu do kin wszedł musical , oczywiście z muzyką Fab Four. Joe Cocker śpiewa tam Come Together, Bono mierzy się z I Am The Walrus, ja jednak najbardziej lubię dwie piosenki śpiewane przez głównego bohatera.

Pomysł na był prosty jak tekst Love Me Do. Wziąć jak największą ilość piosenek The Beatles, do postaci, które w nich występują (Jude, Lucy, Sadie, Prudence, Jo-Jo) dopasować fabułę, dorzucić wątek miłosny. Efekt: fabuła mizerna jak gra Stu Sutcliffe’a na basie. Kilka nieźle zaaranżowanych i zaśpiewanych kawałków jednak znaleźć w filmie można.

Pierwszy z nich to I’ve Just Seen A Face. Nawet jeśli nie oglądaliście musicalu, możecie domyślić się jaki to wątek otwiera dzieło Paula z 1965 roku. Oczywiście główny bohater Jude ujrzał swą przyszłą miłość Lucy i wpadł po uszy. Nad wątkiem romantycznym rozwodzić się nie będę, nad piosenką jednak warto zatrzymać się nieco dłużej. Zaaranżowana bardziej rockowo niż oryginał i niestety bez początkowej gitary nadajacej utworowi hiszpański posmak. Ta cięższa wersja jednak ma coś w sobie – głównie dzięki bardzo ciekawemu akcentowi i barwie głosu Jima Sturgessa. Nie zwolnił też tempa i dobrze, bo I’ve Just Seen A Face śpiewane z taką szybkością jak Yesterday nie dawałoby poczucia jeżdżenia na karuzeli. A karuzele są spoko.

Gdy pierwszy (i jak dotąd jedyny) raz zobaczyłem , po wyjściu z kina pamiętałem tylko . Dzieło Lennona zawsze wydawało mi się przede wszystkim oznaką zdrowego rozsądku autora. Jego wsparcie dla mocno lewicujących organizacji, happeningi bed-in, odsyłanie orderu królowej – to działania radykalne. Może więc John śpiewał przede wszystkim samemu sobie? W filmie Jude śpiewa trochę podobnie do Lennona. Kluczowy jest jednak kontekst – scena, w którym wszczyna awanturę w siedzibie radykalnej organizacji, której działaczką jest Lucy, wyrwała nieco fabułę z konwencji tkliwego romansu. No bo nijak piosenką o miłości nie jest.

VN:F [1.8.1_1037]
Oceń ten wpis:
Rating: 5.3/6 (4 votes cast)
Jude, Lucy i rewolucja5.364
Tagi: , , , ,

Podobne wpisy:

9 Responses to “Jude, Lucy i rewolucja”

  1. Słuchałam Beatlesów od kilku miesięcy, doszłam tylko do płyty “Help!” i pamiętam, jak przed filmem słuchałam wszystkich utworów z soundtracka,żeby jakoś je kojarzyć. Przez to poznałam mnóstwo nieznanych wcześniej piosenek-m.in. “Blackbird”,”Revolution”,”Come Together”…
    Byłam w najwyższej fazie beatlemani, zbierałam wszystkie wycinki, obklejałam pokój zdjęciami, rysowałam Beatlesów w zeszytach, koniecznie musiałam iść na ten film.
    Siedziałam w sali kinowej razem z garstką ludzi (było ich około 10) i przeżyłam coś wspaniałego!
    Takie niezwykłe uczucie, że było kiedyś sobie czterech chłopaków z gitarami i stworzyli coś tak pięknego…Teraz zawsze wszystkie covery czy tributy wywołują we mnie takie emocje. Ten film mógłby być najgorszą, najnudniejsza opowiastką a i tak spodobałby mi się.
    Oglądałam go kilka razy i zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. Co najbardziej zwraca uwagę- ciągle są w nim Beatlesi, nawet jeśli nikt nie śpiewa, to tytułowy bohater Jude (właśnie, właśnie!) rysuje połówkę jabłka, nosi czapkę beatlesówkę, mówi, że “kiedy będzie miał 64 lata to…”.
    Kolejny plus dla filmu- te cudne lata 60.! Ich klimat moim zdaniem bardzo dobrze uchwycono.
    Na długo pozostaje w pamięci scena, kiedy Jude rzuca truskawkami w ścianę, a one zamieniają się w spadające bomby. Niezwykłe.
    Dużo zarzucano piosenkom, że są wykonane w sposób cukierkowy, popowy. Mnie się podobały ;) Ach, i ta długowłosa Sadie…I jej gitarzysta…I „Happiness Is A Warm Gun”…
    Jak dobrze, że zaczynają się wakacje, najwyższa pora przypomnieć sobie ten film!
    Żałuję, że w Polsce nie można obejrzeć “Nowhere Boy” o Lennonie, myślę, że to też ciekawy film.
    A czy oglądał Pan film z Seanem Pennem “Jestem Sam” (”I am Sam”)? To również wspaniała produkcja z wszechobecnymi Beatlesami w życiu samotnego, niepełnosprawnego ojca, który pieluszki córki zapina przypinką z Lennonem.
    O moim ulubionym filmie “Forrest Gump” chyba nie trzeba przypominać. Wszyscy na pewno pamiętają epizod z Lennonem ;)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  2. Trzeba przyznać, że w tym filmie covery są różne. Są dobre, bardzo dobre i są słabe, wręcz śmieszne.

    Właśnie śmieszne, w żaden sposób nieprzekonujące jest dla mnie Revolution.

    Natomiast na plus, jak tu już Kubo wspomniałeś: ‘I’ve Just Seen A Face’ (w zasadzie dzięki tej wersji polubiłem pierwowzór) i ciekawe, minimalistyczne ‘I Want to Hold Your Hand’ – dobra inicjatywa.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. kontekst ‘I Want to Hold Your Hand’ przyprawia mnie o pozytywne dreszcze ;)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Kocham Across, mogę oglądać to codzienne, tak naprawdę od tego filmu zaczęłam przygodę z beatlesami:)

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  5. Mam wrażenie, że piosenki w tym filmie są upchnięte na siłę, byle więcej, i niestety ilość przewyższa jakość. Mi przypadły do gustu “I’ve Just Seen A Face” (najlepsze) i It Won’t Be Long. Natomiast byłam baaardzo rozczarowana “Something”. Można powiedzieć, że im dalej tym gorzej. Aczkolwiek jeśli kogoś zachęcił do bliższej znajomości z Beatlesami to chwała za to twórcom!

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  6. pamiętam jak się strasznie bałam obejrzeć ten film, żeby się nie rozczarować i nie obrazić na produkcje musicalopodobne do końca życia. i faktycznie przy I’ve Just Seen A Face jakoś się przestałam o to martwić, chociaż do teraz nie wiem czy wypada się przyznawać, że obejrzałam Across The Universe kilka razy bez obrzydzenia ;) . chyba najwięcej wątpliwości miałam przy I Want You, jest w tej filmowej wersji coś denerwującego, ale i ciekawego.
    swoją drogą film mi się nieodmiennie kojarzy z Hair.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  7. A moje zdanie jest nieco inne. Chociaż wersja I’ve Just Seen A Face jest dobra, to nie jest to piosenka przy której można się jakoś BARDZO wykazać. Moim zdaniem ciekawsze są piosenki w późniejszej części filmu, bardziej ambitne i intrygujące jak np: Happiness is a Warm Gun, Revolution czy zajeb*ste I Am The Walrus w wykonaniu Bono.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. Chciałabym zwrócić uwagę na „GIRL” utrzymaną w takim melancholijnym klimacie. Jest wręcz hipnotyzująca!

    W sumie wykorzystano tylko niewielki fragment tej piosenki, ale to właśnie on najbardziej utkwił mi w pamięci. Raz ni stąd, ni zowąd ta wersja przyczepiła się do mnie i za nic nie chciała odpuścić, a ja nie mogłam sobie przypomnieć skąd ją znam :)

    Z mojego punktu widzenia to dobrze o niej świadczy, bo szczerze mówiąc po obejrzeniu filmu (jak do tej pory tylko raz) pomyślałam: „Widziałam- no to fajnie, a jakbym nie obejrzała- to strata byłaby niewielka”.

    Mimo wszystko do plusów filmu zaliczyłabym niezwykle plastyczną scenę do „Straweberry Fields”, ciekawy pomysł na interpretację „Happiness…” oraz wspomnianą scenę z „Revolution”

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  9. Ja też najbardziej lubię “I’ve Just Seen A Face”. Reszta aranżacji też w sumie niezła, jedynie nie przypadły mi do gustu piosenki śpiewane przez Lucy.

    UN:F [1.8.1_1037]
    Rating: +1 (from 1 vote)

Skomentuj

Regulamin komentarzy

Spam Protection by WP-SpamFree

« When I’m 68 Moi Beatlesi – odc. 18 »